Witam wszystkich serdecznie i wlasnie dolaczylam dzis do waszego grona
Sledze kilka watkow i chcialabym opisac moja przygode z operacja-mi plastycznymi
Wstystko zaczelo sie gdy chcialam zmienic moje zabki, tzn.mialam wade zgryzu, i to powazna, mialam 26 lat i bylam dosc "stara" na korygowanie zabkow wiec musialam zrobic to operacyjnie...poddalam sie operacji podniebienia ktore polegalo na tym iz najpierw po uprzednim zalozeniu apartu stalego tzw."kramelek"...chirurg korygowal zgryz poprzez rozciecie podniebinia, zalozenia mostku o zeby i korygowanie za pomoca srub zgryzu...no i jeszcze mialam wycieta czesc kosci pomiedzy nosem a warga gdzie sa gorne jedynki....operacja skomplikowana, robiona przez specjaliste ktory szkolil sie w tego typu operacji a zabieg ten nazywal sie nie wiem czy po polsku poprawnie.."dysgnaphie"...tak wiec moje zabki przednie -jedynki byly przez osiem miesiacy ze szpara 1 cm, i tak dwa razy w miesiacu pani doktor ortodontka korygowala wade poprzez przykrecanie aparatu stalego i zamykala szczeline w kosci---zabiego bezbolesne....potem po roku poddalam sie zabiegowi wyrownania dolnej szczeki poprzez ubytki w dolnej szczece --w zuchwie przez co ten sam chirurg zakladajac sruby tytynowe w kosci a te sruby przez pol roku zrastaly uciete kosci poprzez co dostalam mala brudke, i idealne proste zeby, naprawde jakby byly stuczne...tak wiec wszystko co zaplanowalam wyszlo idealnie i pozbylam sie wady tzw.usmiechu chomika...mialam zeby wystajace przednie gorne jedynki i dwojki jak potocznie mowiac u "chomika"....
po pol roku zalozenia srob, pan chirurg szczekowo.twarzowy zreparowal mi nos, mialam garbaty jak u "rzymianinia"...operacja nazywala sie "rhinoplastica"....trwala najdluzej bo ponad osiem godzin, i przy okazji pan ukochany chirurg wyciagnal srubeczki z szczeki
teraz jestem siedem miesiacy po wszystkim jestem szczesliwa....nosek idealny, umiech piekny, jeszcze tylko musze implantowac jedynki gorne, bo niestety osunely sie z korzeniem, teraz mam koronki, ale za trzy tygodnie mam wizyte i termin operacji wszczepienia implantow....
przeszlam wiele, bolalo nie powiem, znioslam to dzielnie, nos najbardziej najmniej inwazyjny byl--bez bolu, bez siniakow, tylko sciaganie tych tamponow, mostka, tej rurki troszke nie bolalo co bylo nieprzyjemne....a tak wszystko mozna zniesc jak sie chce byc piekna...mi sie udalo choc nie do konca bo jeszcze ta estetyka tych jedynek z przodu..ale naprawde podnioslam sie, jestem szczesliwsza i zycze wszystkim wytrwalosci bo naprawde sie to oplaca....stalam sie pewniejsza siebie i bardziej usmiechnieta...
pozdrawiam i przepraszam za bledy
To naprawdę przeszłaś wiele. A myślałaś o operacjach już wcześniej czy zrobiłaś sobie nosek przy okazji zębów? I ile te 'przyjemności' Cię w ogóle kosztowały? Gdzie wykonywałaś zabiegi?
Wiecie dziewczynki tak naprawde do mnie nigdy nie dotarlo ze przeszlam wiele zeby byc ladniejsza, i wiem ze tak jak dla mojej dentystki ktora widzi i widziala moje zabki od lat, byl to dla niej lekki szok..bo potem przyznala ze dawal mi male szanse na to by wade zgryzu skorygowac....tez byla pelna podziwu , nie tylko ona ale wiekszosc znajomych itd...choc ja osobiscie wychodze z zalozenia bylo --minelo...zapomnialam o cierpieniach i takich tam.....no a ci do kosztow to czesc oplacila mi kasa chorych ale nie w Polsce cale zabiegi zrobilam za granica i leczenie ortodontyczne tez, tylko ze ortodonta kosztowal dosc sporo..bo po calej terapii jeszcze musialam doplacic za aparat ktory sie zaklada na noc, i za drucik ktory nosze na stale na dolnych zabkach od wewnetrznej strony przez kolejne trzy lata...zeby zabki sie nie rozeszly....po trzech latach juz spokoj bedzie....teraz implanty zakladam prywatnie koszt dosc spory bo plus-minus okolo 15 tys.zl....wiec moze i wiecej bo doktor powiedzial ze zawsze trzeba byc przygotowanym na ewentualne wieksze koszty..zalezy czy beda powiklania...
w sumie to wydalam naprawde sporo na zabki, w miedzy czasie przez te trzy lata leczylam zabki bo jak sie nosi aparat staly to trzyba czyscic dentystycznie, a to jakis osad gdzies tam, a to jakas mala dziurka i ciagle cos....ja mam inna sytuacje bo nie mieszkam w PL wiec moge sfinansowac swoje zabiegi...moze tez dlatego zdecydowalam sie na to...w PL nie wiem czy moglambym sobie na to pozwolic...zreszta trafilam tez na wspanialego chirurga ktory mnie do tego przekonal..byl jak kolega ktory nawet wolny czas poswiecal na spotkanie ze mna...byl szefem duzej kliniki i wierze ze to Bog mi go zeslal bo przed operacjami mialam bardzo problemy zdrowotne, chorowalam na zapalenie pluc, i gornych drog oddechowych poprzez zgryz, i nos...teraz pierwszy raz odkad zyje cala zima i te mrozy...nie bylam wogole chora..zadnej infekcji nawet kataru....naprawde operacje mnie upiekszyly i wyleczyly...
ale sie rozpisalam....
jesli macie wiecej pytan to chetnie odpowiem
pozdrawiam
Zgadza się, że w Polsce raczej byś sobie na to nie pozwoliła, tym bardziej, że nasza kasa chorych to do niczego nie dopłaca, a tylko kasę chce od nas wyciągać. Niestety Najważniejsze, że masz już to za sobą. Trzymam kciuki za brak powikłań przy implantach